Rynek obligacji w USA.
(ZA) NISKIE RENTOWNOŚCI
- Rentowności na kilkutygodniowych minimach;
- Polityczna rozgrywka z limitem zadłużenia w tle;
- Czy nowe emisje obligacji znajdą nabywców?
Obecnie w USA rentowności 10 letnich obligacji skarbowych znajdują się na najniższych od wielu tygodni poziomach. Również oczekiwania inflacyjne, mierzone różnicą w YTM (stopa dochodu w terminie do wykupu) między obligacjami skarbowymi, a obligacjami indeksowanymi inflacją (TIPS) notują wielotygodniowe minima (obecnie 2,37%). Sytuacja ta jest o tyle paradoksalna, że złe informacje płynące z tej gospodarki nie uzasadniają tak niskich poziomów, a inwestorzy wydają się być motywowani przez obawy o osłabienie światowego tempa wzrostu i gołębią polityką FEDu. Czy kupujący amerykański dług dopiero uwzględnią problemy tego kraju w swoich portfelach?
Ostatnie dni przyniosły informacje o przekroczeniu przez Stany Zjednoczone ustawowego limitu zadłużenia (obecnie 14,3 bln USD). Doraźne rozwiązania (zawieszenie wpłat do funduszy emerytalnych i rentowych pracowników państwowych – G-Fund i CSRDF) pozwolą USA na regulacje swoich zobowiązań do 2 sierpnia. Jeśli do tego czasu rządzący nie podniosą limitu, niektórzy wierzyciele nie odzyskają swoich środków. Taka sytuacja wydaje się mało prawdopodobna, tym bardziej, że w ciągu ostatnich 15 lat próg ten był podwyższany sześciokrotnie. Warto jednak zauważyć, że w związku z narastaniem kosztów obsługi zadłużenia skraca się czas, który można „kupić” poprzez doraźne działania, a politycy zmuszeni są do podejmowania szybszych decyzji (w 2005 od przekroczenia limitu do jego zwiększenia upłynęło 37 dni, w 2006 r. było to już 29 dni).
Teraz w centrum uwagi będzie gra polityczna pomiędzy demokratami, a republikanami. Szczególnie ci ostatni chcą wykorzystać bieżącą sytuację, by przeforsować swój, bardziej restrykcyjny, projekt cięć budżetowych (popularne hasło ostatnich dni to żądanie dolara oszczędności za każdego dolara zwiększenia limitu). Z pewnością porozumienie zostanie w końcu wypracowane, bowiem perspektywy nie spłacania zobowiązań przez USA miałaby katastrofalne implikacje dla całej gospodarki, jednak im bliżej 2 sierpnia, tym nerwowość inwestorów może być większa. Otwartą kwestią pozostaje pytanie, czy kupujący obligacje skarbowe uświadomią sobie, że kondycja finansowa emitenta nie jest dobra, a w związku z tym instrument ten nie jest tak bezpieczny jak się powszechnie uważa? Taka ewentualność nie wydaje się całkowicie nieprawdopodobna.
Poza tym zakończenie QE2 nie powinno zostać bez wpływu na amerykański rynek długu. FED zapowiedział reinwestycje wpływów z zapadających instrumentów, więc dramatycznego spadku popytu nie będzie, jednak pula środków, jaką dysponuje główny nabywca skurczy się. Według raportu TBAC (Treasury Borrowing Advisory Comitee, zespół doradzający Ministrowi Skarbu w kwestiach długu), spodziewana emisja netto długu rynkowego w drugim kwartale br. to 142 mld USD. Kwota ta jest o połowę niższa niż przewidywano w styczniu, m.in. ze względu na większe wpływy z podatków (ale nie od największych korporacji, bo te ze względu na korzystne rozwiązania podatkowe przyznane przez rząd drastycznie spadły).
Ciekawe są również przewidywania TBAC co do emisji na trzeci kwartał br., wówczas bowiem Departament Skarbu planuje uplasowanie 405 mld USD. Po ograniczeniu popytu ze strony FEDu, jeśli nie znajdą się chętni do zakupu takiej ilości instrumentów (zagraniczne inwestycje w długoterminowy dług USA w marcu sięgnęły 26,9 mld USD), rentowności powinny pójść w górę. Potwierdzają to przewidywania instytucji finansowych ankietowanych przez Bloomberga, które oczekują na koniec roku rentowności na obligacjach 10 letnich rzędu 3,82% (obecnie 3,07%).
Uwzględniając powyższe czynniki wysoce prawdopodobne jest, że inwestorzy jednak będą żądać wyższych rentowności, co oznacza, że należy spodziewać się korekty cen obligacji skarbowych USA. Nie powinno się jednak przeceniać skali możliwej reakcji.
W kilkumiesięcznej perspektywie dolar może ulec aprecjacji (pośrednio poprzez koniec QE2), co jednocześnie przyczyni się do zmniejszenia atrakcyjności carry trade z jego wykorzystaniem. Wówczas kapitał może częściowo popłynąć do USA. Pytanie, czy w oczach inwestorów obligacje skarbowe okażą się interesującą klasą aktywów, a ich rentowności będą na tyle atrakcyjne, by zachęcić do ich nabycia i powstrzymać spadki cen?
Źródło: Investment Fund Managers S.A.
27-05-2011