Surowce.
NADCHODZI WIĘKSZA ZMIENNOŚĆ
Ostatnie tygodnie nie były łaskawe dla surowców. Inwestorzy byli świadkami nie tylko silnego spadku ceny srebra (od 28.04 do 12.05 o 28,48%), ale również ropy naftowej (9,38% w tym samym okresie) oraz innych metali i surowców rolnych. Długoterminowo istnieje wiele przesłanek fundamentalnych przemawiających za kontynuacją wzrostów cen (ograniczona podaż, silny wzrost popytu głównie ze strony gospodarek wschodzących), jednak jak powiedział klasyk – „W długim terminie wszyscy będziemy martwi”. Rozpatrując perspektywę krótszego terminu można liczyć się z podwyższonym poziomem zmienności, do którego przyczynią się nie tyle decyzje COMEX-u (podwyższenie depozytów obowiązkowych), co czynniki wpływające na stosunek popytu do podaży i wycenę surowców.
Analizując kształtowanie się cen płodów rolnych, można postawić tezę, że ich podaż jest w stanie znacznie szybciej dostosować się do rosnącego popytu niż w przypadku innych surowców. Łatwiej zasiać nowe połacie ziemi czy zmienić rodzaj upraw, niż wybudować nową kopalnię. Na potwierdzenie tego faktu może posłużyć ostatni raport Amerykańskiego Departamentu Rolnictwa, który potwierdza, że areał upraw obsianych na okres 2011-2012 wzrośnie o 5% w stosunku do poprzedniego okresu (USA jest czołowym producentem pszenicy, kukurydzy czy soi). Dodatkowo raporty o podobnym wydźwięku opublikowały Chiny i Australia, które też przewidują rekordowe areały upraw.
Poza tym kluczowym aspektem dla podaży płodów rolnych jest pogoda i klęski naturalne (przykładem mogą być pożary w Rosji windujące ceny pszenicy). Wpływ warunków pogodowych dobrze ilustruje zeszłoroczna sucha pora monsunowa w Indiach, która sprawiła, że kraj ten musiał importować znaczne ilości płodów (wg agencji Care Ratings 70% upraw w Indiach zależy od udanego, niosącego opady monsunu), przyczyniając się do wzrostów cen. W tym roku tamtejsze stacje meteorologiczne nie przewidują pojawienia się kolejnej suszy (wystąpienie El Nino niosącego ze sobą wysokie temperatury jest wg nich mało prawdopodobne) i oczekują ilości opadów zbliżonej od długoterminowej średniej (przeciętny opad z 50 lat w ciągu czterech miesięcy następujących od czerwca to 89 cm na jednostkę powierzchni). Jeśli aura okaże się lepsza nie tylko w rejonie Półwyspu Indyjskiego, to popyt lokalnych gospodarek może zostać w większym stopniu zaspokojony przez ich własną produkcję, a ewentualny nadmiar upraw zwiększy podaż.
Kolejnym czynnikiem, który może wpłynąć już nie tylko na ceny płodów rolnych jest kończący się w czerwcu program QE2. Ben Bernanke w trakcie konferencji prasowej zapowiedział, że FED będzie reinwestował zyski i środki z zapadających instrumentów, pozostawiając ilość pieniądza w obiegu na niezmienionym poziomie. Ciekawą ilustracją obrazującą wpływ zakupu instrumentów dłużnych przez FED jest pochodzący z początku kwietnia wykres przygotowany przez Bloomberga:

Gołym okiem można zauważyć silną, dodatnią korelację między zwiększonymi wydatkami FEDu, a wzrostem indeksu CRB. Oczywiście wzrost cen surowców nie powinien być przypisywany tylko i wyłącznie do działań amerykańskiego banku centralnego, jednak zwiększona płynność mogła skłonić niektórych inwestorów do lokowania swoich środków w tę klasę aktywów. Przy stałym poziomie środków popyt może osłabnąć, a inwestorzy mogą stać się bardziej wyczuleni na napływające dane makro. Wówczas każde odchylenie odczytów od prognoz będzie skutkowało reakcją silnie nacechowaną emocjami.
Reakcje te mogą być szczególnie silne w przypadku ropy naftowej, bowiem wg zarządzających funduszami hedgingowymi znaczne wzrosty cen tego surowca przyciągnęły uwagę, a co ważniejsze środki inwestorów, którzy normalnie nie są obecni na tym rynku. Poza tym zamieszki na Bliskim Wschodzie nie wpływają póki co na globalny poziom wydobycia, m.in. dzięki zwiększeniu produkcji przez Arabię Saudyjską. Utrzymująca się wysoka cena ropy niepokoi przedstawicieli OPEC, którzy obawiają się, że osłabi ona światowe tempo wzrostu gospodarczego, a w konsekwencji popyt na ich produkt. Dlatego też w czerwcu może zapaść decyzja o zwiększeniu limitów wydobycia, co wg OPEC powinno być jasnym sygnałem przynajmniej do zahamowania wzrostów cen.
Na koniec warto również wspomnieć o wpływie walut na atrakcyjność cenową surowców. Aktywa te są notowane w dolarach, więc każde umocnienie się waluty amerykańskiej relatywnie zwiększa ich ceny. Pytanie, czy aprecjacja amerykańskiej waluty jest prawdopodobna? Biorąc pod uwagę ostatnie, nie tak jastrzębie jak oczekiwano, wystąpienie prezes EBC perspektywa kolejnej podwyżki stóp procentowych oddala sięw czasie. Poza tym nie bez znaczenie wydają się być takie czynniki, jak wzrost kosztów finansowania gospodarek peryferyjnych strefy euro czy osłabienie konkurencyjności eksportu spowodowane silną walutą. Dodatkowo warto uwzględnić oczekiwania inwestorów. Podwyżki stóp procentowych w Europie są już uwzględnione w cenach i mimo, że w USA nie prognozuje się w najbliższym czasie zaostrzenia polityki monetarnej, to każde, nawet najmniejsze sygnały oznaczające wzrost inflacji mogą być wykorzystywane przez inwestorów do gry na zwyżkę dolara i zwiększenia relatywnej ceny surowców.
Źródło: IFM S.A.
16-05-2011